o public relations teoretycznie
w serwisie internetpr.pl
RSS
wtorek, 20 maja 2008
Dla Blogfroga, ze specjalną dedykacją
<!-- dc6693c21dbb8c161a62d2819116b78c -->
14:56, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 marca 2008
Web 2.0 domkiem z kart?

Tak przynajmniej wieszczy tytuł artykułu we wczorajszym wydaniu Internet Standard, opisującego raport “The State of the News Media 2008″, wydany przez organizację Project for Excellence Journalism, . Zdaniem autora artykułu trend Web 2.0, a dokładniej dziennikarstwo obywatelskie, nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań:

  • media obywatelskie nie stały się poważną przeciwwagą dla mediów tradycyjnych, posiadających swoje internetowe redakcje;
  • im więcej informacji w sieci, tym więcej użytkowników stron newsowych tradycyjnych mediów (a ich dominacja w sieci jest większa niż dominacja dziesięciu najbardziej wpływowych mediów w realu);
  • news przestaje być produktem, a staje się usługą;
  • treści tworzone przez przeciętnych internautów okazały się mało wartościowe, redakcje obywatelskie szybko przejęły model funkcjonowania redakcji tradycyjnych uniemożliwiając osobom z zewnątrz edytowanie treści;
  • do przeciętnego czytelnika nie trafia więcej informacji spoza ich głównego strumienia, nastąpiło wręcz zawężenie liczby poruszanych tematów.

Jednak, jak zawsze uważała promotor mojej pracy magisterskiej, dr Honorata Cyrzan, “im bardziej tezy autora artykułu przemawiają do was, tym bardziej bądźcie krytyczni”. Sięgnęłam zatem do oryginalnej wersji raportu The State of the News Media 2008 i mam wrażenie, że czytałam całkiem inny dokument. Autorzy nie sugerują bynajmniej, że Web 2.0 nie spełniło pokładanych w nim nadziei i w związku z tym zbliża się ku schyłkowi. Opisują raczej koegzystencję mediów obywatelskich i internetowych newsroomów tradycyjnych redakcji, które wiele pomysłów na rozwój zapożyczyły właśnie z Web 2.0 a teraz konsekwentnie je realizują, dzięki większym możliwościom. Z kolei media obywatelskie powoli adaptują się do rynku i zaczynają się stopniowo profesjonalizować.

Wnioski z raportu, które mi z kolei wydają się najciekawsze, a niektóre z nich da się już zaobserwować także i u nas:

  • zupełnie inne newsy są popularne na serwisach z “wykopami”, niż w serwisach tradycyjnych mediów;
  • amerykańscy internauci szukają na blogach rozrywki (49%) lub wiedzy na temat swoich zainteresowań/hobby (26%), ale nie newsów - z tego, co pamiętam z badań Agory na użytkownikach serwisu blox.pl, w Polsce jest podobnie;
  • blogi redaktorów przyciągają nowych użytkowników na strony redakcji tradycyjnych - co też widoczne jest w Polsce, wystarczy wejść na którykolwiek blog pisany przez publicystę Rzeczypospolitej i spojrzeć na liczbę komentarzy;
  • zaledwie 15% dorosłych użytkowników internetu w Stanach czyta blogi codziennie - w Polsce może więcej, skoro z szacunków wynika, że mamy od 5 do 8 mln blogów (Polska blogiem stoi?);
  • niezależni blogerzy coraz częściej szukają finansowania - zamieszczają reklamy lub też decydują się na pisanie płatnych notek (co w Polsce też już zaczyna powoli funkcjonować, mamy też już pierwszy przykład bloga z patronatem - blog Mediafun) - co spotka się ze wzrostem wydatków marketingowych na blogi;
  • źródłem newsów okazuje się natomiast Wikipedia - na co wskazuje duży wzrost jej oglądalności podczas ataków terrorystycznych lub klęsk żywiołowych w ostatnich latach;
  • serwisy obywatelskie są zmuszone do poszukiwania źródeł finansowania, aby móc się dalej rozwijać - część z nich robi to sprzedając reklamy, część szuka finansowania w organizacjach pozarządowych, które zarazem szkolą dziennikarzy z tych serwisów pod kątem profesjonalnych dziennikarskich umiejętności;
  • dziennikarze obywatelscy staranniej selekcjonują informację niż dziennikarze mediów tradycyjnych, struktura tworzonych przez nich serwisów pozwala na niewielkie tylko ingerencje osób z zewnątrz;
  • amatorskie serwisy i blogi mają mniejsze możliwości techniczne (np. video, podcasty) niż duże internetowe serwisy newsowe tradycyjnych wydawnictw - co jest zrozumiałe, skoro są prowadzone na zasadzie wolontariatu.
23:38, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 marca 2008
Jak stwierdzić, na ile blog jest wpływowy?
Kolejnym wskaźnikiem wpływowości bloga jest wskaźnik konwersacji (The Conversational Index) zaproponowany przez autora bloga Message, Steve'a Boyda. Oblicza się go, dzieląc całkowitą liczbę notek przez sumę całkowitej liczby komentarzy i całkowitej trackbacków. Im niższa jego wartość, tym lepiej dla bloga, bo wskazuje na dużą liczbę aktywnych użytkowników - co z kolei przekłada się na jego większy wpływ. Autor twierdzi, że sama liczba linków przychodzących, oceniana przez Technorati lub Google PageRank, może powiedzieć, ile osób danego bloga czyta, natomiast nie powie nic o jego "interaktywności" - w założeniu blog ma być raczej miejscem wymiany poglądów (ja dodałabym, że także miejscem, gdzie tworzy się pewna wspólnota) niż serwisem internetowym.
13:21, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 marca 2008
Odkryliśmy panaceum!
Przygotowaliśmy właśnie kolejny raport NewsPoint - tym razem na temat leków OTC oraz firm farmaceutycznych. Firmy poddaliśmy wyłącznie analizie ilościowej, ze względu na dużą ilość artykułów, natomiast poszczególne marki leków analizowaliśmy jakościowo. Najwięcej publikacji, bo aż 483, uzyskała tutaj aspiryna (Aspirin), i to nie tylko w wyniku planowych działań komunikacyjnych producenta. Okazało się, że ludzka pomysłowość nie ma granic - aspiryna jest dobra i na łysienie u myszek, na więdnięcie kwiatów ciętych, ludziom przyda się natomiast na trądzik, na homoseksualizm czy też jako środek antykoncepcyjny. Nie wspominając już o tak prozaicznych zastosowaniach jak kac, ból, profilaktyka chorób krążenia czy wspomniane przeziębienie. I kto twierdzi, że panaceum nie istnieje?
16:04, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 marca 2008
Królowa pomiaru

Droga zawodowa Katie Delahaye Paine, chyba najbardziej znanej amerykańskiej ekspert zajmującej się pomiarem efektów działań komunikacyjnych (w tym komunikacji online), jest bardzo ciekawa. Katie zaczynała jako dziennikarz, następnie pracowała jako merchandising manager w HP i dyrektor komunikacji korporacyjnej w Lotus Corporation. To w Lotusie wdrożyła pierwszy system monitorujący komunikację biznesową firmy. Jego sukces spowodował, że w 1987 roku Katie zdecydowała się założyć swoją pierwszą firmę, The Delahaye Group, specjalizującą się w pomiarze efektów komunikacji marketingowej.

Obecnie Katie jest prezesem KDPaine & Partners (firmy, którą założyła po odsprzedaniu The Delahaye Group) oraz ekspertem Institute for Public Relations , gdzie odpowiada za działania komisji ds. pomiaru i oceny efektów działań PR. Prowadzi jeden z najbardziej opiniotwórczych blogów na temat pomiaru działań komunikacyjnych. Jej firma wdraża rozwiązania pozwalające klientom na łączenie danych z różnych źródeł (internetowe statystyki oglądalności, monitoring mediów, dane dotyczące sprzedaży, etc.). Jednak sama Katie zaleca stosowanie jak najprostszych narzędzi (takich jak Google Analytics czy proste narzędzia do tworzenia ankiet online), zanim zacznie się korzystać z tych bardziej złożonych, takich jak panele do monitoringu mediów. Aby lepiej zrozumieć specyfikę blogsfery, założyła bloga KDPaine, gdzie pisze na temat różnych narzędzi pomiarowych, zwłaszcza zaś pomiarze komunikacji w nowych mediach.

Tekst jest streszczeniem artykułu Kelly Kass "How did I get here: 'Queen of Measurement' - Katie Delahaye Paine" opublikowanego w serwisie Simply Communicate. Od siebie dodam, że Katie gościła w Polsce na PR Forum 2006, a jej prezentacja z tego forum, dotycząca monitoringu blogów, znalazła się w opisywanej już przeze mnie książce "Public relations. Społeczne wyzwania".

17:53, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lutego 2008
Dodajemy się do blogokatalogów :)
8c5b8c0efb2342be5734116608d42c48
16:22, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lutego 2008
Jak zmierzyć wpływ w internecie?
Propozycja, jak zidentyfikować najbardziej wpływowe blogi, pojawiła się na stronie ReadWriteWeb . Jej autor, Marshall Kirkpatrick, twierdzi, że do tego celu można posłużyć się sześcioma serwisami/narzędziami:
  • Technorati
  • del.icio.us
  • StumbleUpon
  • Google Reader
  • AideRSS
  • Ask.com Blogsearch

i zarazem pokazuje mocne i słabe strony korzystania z każdego z nich. Jednak główną słabością serwisów zagranicznych jest to, że często nie pokrywają one dobrze polskiego internetu. Należałoby zatem zlokalizować tę listę, sporządzając zestaw polskich odpowiedników. Zastanawiam się, co powinno się na niej znaleźć: Blogfrog, Wykop, Linkologia, Trendomierz?.. 

Autorzy The Buzz Bin, komentując tekst Kirkpatricka, radzą uzupełnienie wyników takiego przeglądu o przegląd społeczności sieciowych. Ich zdaniem, wpływowi przedstawiciele danej branży są także bardzo aktywni w społecznościach (o przynależności do których informują na swoich stronach) i to może świadczyć o ich wpływie, nie zaś sama pozycja bloga na przykład w rankingu topowych blogów Technorati. Budzi to jednak moją wątpliwość. Osoby bardzo aktywne w sieciach niekoniecznie są najbardziej wpływowe, ilość postów na różnych forach i ilość kontaktów nie przekłada się automatycznie na ich duży wpływ. Z kolei osoby faktycznie wpływowe - przykładowo, dziennikarze poczytnych dzienników, prowadzący swoje blogi na stronach redakcji - niechętnie uczestniczą w społecznościach, starając się chronić swoją prywatność.

Jak zatem zmierzyć rzeczywisty wpływ danego blogera? Pytanie pozostaje otwarte.

17:13, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2008
Public relations. Społeczne wyzwania

Już jest. Książka “Public relations. Społeczne wyzwania” pod red. prof. dr. hab. Jerzego Olędzkiego (promotora mojej rozprawy doktorskiej), do której napisałam artykuł “Wyzwania PR w dobie usieciowionej gospodarki i sieciowego społeczeństwa”, inspirowany teorią Jamesa E. Gruniga dotyczącą rozwoju PR, ale również “Galaktyką Internetu” Manuela Castellsa. Na ten temat zresztą notka poniżej (pisana w trakcie intensywnej pracy nad artykułem).

Ciekawe, że podczas gdy wcześniej tekstom branżowym na temat Web 2.0 brakowało ugruntowania teoretycznego, tak w tym samym czasie, kiedy pisałam artykuł, po teorię Castellsa i Gruniga sięgnęli inni teoretycy i praktycy (Grzegorz Mazurek powołał się na Castellsa w swojej książce na temat społeczności i blogów, Dominik Wartecki przedstawił ciekawy schemat dotyczący tego, jak wygląda komunikacja internetowa w dobie Web 2.0). To nie jedyny pomysł, na który parę osób wpadło równocześnie i niezależnie od siebie. Innym może być analiza sieciowa - podczas, gdy w jednym z moich tekstów dotyczących PR online wspominałam o możliwości zastosowania klasycznej socjometrii do śledzenia powiązań pomiędzy blogami, Gazeta.pl realizowała analizę sieciową (tak dokładnie nazywa się ten internetowy odpowiednik socjometrii) użytkowników serwisu Blox.

11:37, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 lutego 2008
Badanie efektywności PR w Europie
Naukowcy z Pepperdine University w Stanach Zjednoczonych prowadzą badanie dotyczące pomiaru efektów działań PR w Europie. Wypełnienie anglojęzycznego kwestionariusza zajmuje zaledwie kilka minut. Z tymi, którzy zostawią swój e-mail i telefon, badacze obiecują podzielić się w marcu wynikami swojego badania.
10:02, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2008
Komunikacja w internecie a sprzedaż produktu

Przyszedł czas na reaktywowanie bloga. Zainteresowanie z jednej strony pomiarem efektów działań public relations, z drugiej strony natomiast komunikacją internetową zaowocowało w moim przypadku zmianą na gruncie zawodowym. Mam nadzieję, że teraz na pisanie będę miała znacznie więcej czasu niż poprzednio. Ponieważ praca (i pisanie rozprawy doktorskiej) wymagają ode mnie także bycia na bieżąco zwszelkimi nowinkami "pomiarowymi", postaram się nimi regularnie dzielić w ramach tego bloga.

Ciekawy pomysł na pomiar efektów PR online znalazłam na blogu Onalytica. Jego autor zaprezentował pomysł na skorelowanie internetowego szumu wokół produktu/firmy z wynikami sprzedaży za pomocą dobrze znanego statystykom współczynnika korelacji Pearsona na przykładzie dwóch modeli Nissana.

Co prawda, próby korelowania ilości publikacji na temat danego produktu i produktów konkurencyjnych z wynikami sprzedaży wcześniej podjęła już firma VMS, tworząc współczynnik Share of Discussion, jednak do tej pory nie przeniesiono go jeszcze na grunt internetu - dlatego cieszy mnie ta próba. Oto mamy sposób na udowodnienie osobom sceptycznym wobec skuteczności internetu jako narzędzia komunikacji biznesowej i marketingowcom, którzy chcieliby widzieć natychmiastowy wpływ działań PR na efekty sprzedaży, że public relations online jak najbardziej ma sens.

To, co natomiast dla mnie jest niejasne, to sposób określenia owego “szumu” - autor twierdzi, że nie ma sensu mierzyć wszystkich wzmianek o produkcie, lecz jedynie te, które są dokonywane przez wpływowe osoby, jednak niestety nie precyzuje szczegółów.

17:03, anna.miotk
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2